sobota, 18 sierpnia 2018

Feminizm urojony?

Mówiąc o ewolucji mamy często na myśli w pierwszej kolejności ewolucję biologiczną i Karola Darwina. Ewolucji podlega także jednak nasze społeczeństwo, co nazywamy ewolucją społeczną. Istnieje także pojęcie ewolucji technologicznej. 

Generalnie podstawową zasadą jest ruch - a dokładnie zmiana postępująca wraz z upływem czasu. I tak, jeszcze 600 lat temu głównym środkiem lokomocji był koń. Dziś jest już nim samochód, samolot czy szybka kolej. Ogólnie rzecz biorąc nastąpił daleka idący rozwój.

Podobnie sytuacja wygląda ze społeczeństwem. Społeczeństwo cały czas ewoluuje. Stare modele funkcjonowania są zastępowane nowymi, lepszymi. Tak właśnie działa szeroko rozumiany postęp.

Ale co, jeśli niektórzy ludzie zatrzymali się w rozwoju lub chętnie doprowadzi by do regresu? Kiedyś pisałem już o lubelskim środowisku internetowej telewizji Idź pod prąd i protestanckim Kościele Nowego Przymierza (KNP) z Lublina. Jest to marginalne środowisko, którego liderami są Marian Kowalski oraz głowa KNP -  pastor Paweł Chojecki. 

Wprawdzie jest to środowiskowo marginalne, jednak całkiem głośne w internecie. Poglądy serwowane w IPP TV określiłbym jako prawicowo fundamentalistyczne. Jest to religijny, wolnorynkowy oraz konserwatywny fundamentalizm w jego czystej postaci. IPP charakteryzuje także skrajna proamerykańskość, rusofobia oraz chinofobia. Dla tych ludzi nawet Janusz Korwin Mikke jest lewakiem (już widzę minę kucy) Każdy krytyk IPP natychmiast wyzywany jest przez Pawła Chojeckiego od rusko-watykańsko-chińskich agentów. Przez takie zachowanie Chojecki i Kowalski są skłóceni z niemal całym prawicowym środowiskiem - w tym z narodowcami. 

Środowisko IPP zasłynęło dwiema internetowymi akcjami. Pierwsza nosi nazwę #niepochodzęodmałpy a druga to #niejestemfeministką. Pierwsza wymierzona była w teorię ewolucji. Druga w feministki. W tym tekście chciałbym skupić się na tej drugiej akcji. 

Na YouTube możemy znaleźć video promujące akcję #niejestemfeministką. Występują w nim głównie osoby młode. Niektóre z nich mają pozakrywane twarze. Z tego co udało mi  się dowiedzieć, są to już byli członkowie KNP.

Wideo to jest niesamowite pod wieloma względami. Młode panie, które w nim występują, mówią między innymi o tym, że nie są feministkami, gdyż są szczęśliwymi kobietami. To trochę tak, jakby zadeklarowane feministki kobietami już nie były. To nie tylko antyintelektualny bełkot, ale także ogromna, kosmiczna wręcz ignorancja i głupota. 

Inna kobieta mówi o obecnym ''odwróceniu naturalnych ról, co zawsze musi kończyć się źle''. O co tutaj chodzi? Chodzi tutaj o stary model społeczny, w którym to kobieta siedziała w domu, zajmowała się dziećmi i była na utrzymaniu męża. 

Głos w nagraniu zabiera także sam Marian Kowalski, który mówi o tym, że feminizm jest antykobiecą ideologią, stworzoną przez leniwych mężczyzn, którzy chcą przerzucić maksimum obowiązków na kobiety. Ciekawa teza prawda?

Młode damy z tego materiału właściwe żadnych ambicji nie mają. To ten typ kobiet, który woli siedzieć w domu zamiast pracować. Rzecz jasna każdy ma prawo do układania sobie życia po swojemu. Jednak pewne bzdury na temat feminizmu  z tego materiału należy - a nawet trzeba - sprostować.  

Feministki nie walczą z mężczyznami, tak samo jak nie walczą z przejawami kobiecości. Oczywiście w każdym środowisku znajdzie się pewien margines, który jest oszołomstwem, tylko co z tego? 

Współczesne feministki walczą z dyskryminacją. Ich celem jest prawdziwe równouprawnienie. Chodzi tutaj również o to, aby kobieta mogła się swobodnie realizować; by nie było np. takich sytuacji, w których to kobieta na tym samym stanowisku, co jej kolega, zarabia mniej i ma utrudniony awans. A niestety, takie przypadki wciąż się zdarzają. 

Feministkom chodzi o prawdziwe prawo wyboru oraz zależy im na większym udziale kobiet w życiu społecznym. Na przykład jeśli dama chce siedzieć w domu i nie pracować - proszę bardzo. Ale jeśli jest odwrotnie, to niech ma takie same szanse na rynku pracy jak mają mężczyźni. 

Model, w którym mężczyzna i kobieta pracują ma bardzo wiele plusów, i z racjonalnego punktu widzenia jest bezpieczniejszy. W takim modelu, kobieta jest niezależna. Posiada własny pieniądz, więc raczej nie stanie się ofiarą przemocy finansowej w związku. Rodzina, w której mąż i żona pracują, przechodzi łatwiej kryzysy finansowe. Gdy mężczyzna - jedyny żywiciel rodziny - straci pracę, oznacza to tragedię. W sytuacji, kiedy w tym momencie pracuje kobieta, łatwiej jest przejść przez okres związany z poszukiwaniem pracy przez mężczyznę.

Może także się zdarzyć sytuacja, w której to kobieta zostanie zostawiona przez męża. Taka sytuacja również oznacza w starym modelu pozostanie bez środków do życia. A jeśli kobieta nigdy nie pracowała a jest również bliska 50'tki lub już ją przekroczyła, to ogromna tragedia gotowa. 

Dlatego współczesny model, w którym mąż i żona równolegle pracują jest znacznie bardziej racjonalny niż model stary, w którym to kobieta była na garnuszku swojego męża. Dlatego nie ma się co dziwić, że jest on już na wymarciu - oczywiście z drobnymi wyjątkami, takimi jak bohaterowie z omawianego materiału.

Feminizm nie jest antykobiecą ideologią. Najśmieszniejsze jest to, że gdyby nie ruchy feministyczne, to dziś panie z tego materiału prawa głosu by po prostu nie miały. 

No ale cóż, głupota nie wybiera... 

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Geneza upadku cz.2

Tekst ten jest skromnym uzupełnieniem mojej analizy przyczyn sukcesy PiS w wyborach z roku 2015. 

Na sam początek pragnę zauważyć, że wygrana Jarosława Kaczyńskiego nie miała jednej przyczyny. Odpowiednio zgrało się tutaj kilka mechanizmów, które to opisałem w poprzednim tekście. Również w pewien sposób szczęście sprzyjało Prawu i Sprawiedliwości.

PiS odrobiło lekcje, i nie tylko, że wykorzystało zaniedbania ostatnich 25 lat, ale także wykorzystało społeczny wkurw na ostatnie lata rządów Platformy Obywatelskiej. Warto również dodać, że w środowisku lewicowym - a przynajmniej jego części, panuje przekonanie, że to  obiecanki socjalne - w tym program socjalny 500 plus, odpowiadają głównie za wygraną. Kiedyś zgadzałem się z tą tezą. Dzisiaj uważam, że jest ona wątpliwa.

Przede wszystkim nie wszyscy wyborcy PiS to ludzie biedni. Wśród wyborców  tej partii w 2015 roku, byli także ludzie, którzy radzili sobie całkiem dobrze. Oczywiście przedwyborcze socjalne obiecanki miały duży wpływ na wynik wyborów, jednak nie ma podstaw, aby twierdzić, że to one zdecydowały o wygranej. Program 500 plus na przykład jest tym, co betonuje obecnie władze Prawa i Sparwiedliwośći, bo ludzie dostali konkretne pieniądze do ręki.

PiSowi pomogło działanie polegające na byciu w opozycji totalnej. Partia ta podczepiała się pod każdy bunt wymierzony przeciw PO. I tak PiS wspierał rodziców, którzy nie chcieli puszczać 6 latków do szkoły. Zdecydowanie protestował przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego a także sprzeciwiał się przyjmowaniu uchodźców, grając na polskiej islamofobicznej nucie. 

Czy jednak mogło być inaczej?  Czy była możliwość zablokowania PiS w 2015 roku? Moim zdaniem odpowiedź może być tylko jedna: nie było takiej możliwości. Gdyby nawet partia Razem nie wystartowała w wyborach, a Zjednoczona Lewica dostałby się do Sejmu, to Prawo i Sprawiedliwość bez problemu zawiązałoby koalicje z Kukiz'15. A sam niedoświadczony Paweł Kukiz zbiegiem czasu pewnie zostałby wyrolowany, a posłów przejąłby PiS.

Po drugie od 2012 roku popełniono zbyt dużo błędów, których już w 2015 - czy nawet jeszcze w 2014 - nie dałoby się już naprawić. Dodatkowo sprawę pogarszał skręt w prawo polskiego społeczeństwa, który jest poniekąd wynikiem słabej edukacji i prawicowej narracji po 1989 roku. To wszystko musiało skończyć się klęską.

Pytanie tylko: co dalej?
To już osobny temat...

czwartek, 9 sierpnia 2018

Geneza upadku cz.1

Na temat tego, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory w 2015 roku napisano i powiedziano już sporo. Mogłoby się wydawać, że ten temat został wyczerpany. Jednak moim zdaniem tak nie jest. Komentatorzy od prawa do lewa wskazywali na różne przyczyny wygranej PiS. Czasem nawet na tym polu dochodziło do spięć między nimi. Jednak moim zdaniem wszyscy oni mają po części rację, gdyż przyczyn sukcesu PiSu jest wiele.

Na początku naszej drogi powinniśmy cofnąć się aż do początku lat 90'tych. Wtedy to Polska Ludowa była już przeszłością. Rozpoczęła się nowa era - czas III RP. Na początku postanowiono zreformować polską gospodarkę poprzez terapię szokową, zwaną ''Planem Balcerowicza''. Od tego momentu główną ideologią stał się neoliberalizm i tym samym rozpoczął się polski dziki kapitalizm, który wielu ludzi pozostawił samych sobie i wyrzucił ich na margines. W ludziach tych przez wiele lat rosła frustracja. To oni mieli się później stać wyborcami radykalnych rozwiązań (czyli wyborcami PiSu). To również między innymi ci sami ludzie dali sobie później wmówić, że za wszystko winni są mityczni komuniści, którzy dalej mają się dobrze a oni za to klepią biedę. Tym samym problem lustracji wkroczył na zupełnie inny poziom.

W III RP zmieniło się również sporo w zakresie edukacji, w której to panoszyć zaczęła się prawicowa ideologia i klerykalizm. W ten sposób rozpoczęło się masowe zaszczepianie w młodych ludziach konserwtywno-prawicowego sposobu myślenia i patologicznego ''antykomunizmu''. Z tym mamy do czynienia po dziś dzień. Nie ma wątpliwości, że polska młodzież w znaczny stopniu bardziej utożsamia się z prawicowym radykalizmem - np. Korwinem, Braunem, Ruchem Narodowym czy z PiSem niż np. z ideami liberalno-lewicowymi, opartymi na tolerancji. A najlepiej widać to w polskim internecie, który naszpikowany jest prawicową demagogią skierowaną do ludzi młodych.

Przenieśmy się jednak teraz do roku 2011. To bardzo ważny moment na drodze PiS do władzy. Jesienią po raz drugi wybory parlamentarne wygrywa Platforma Obywatelska. Straszenie PiSem jeszcze wówczas było skuteczne, gdyż wyborcy wciąż mieli w pamięci tragiczne rządy Prawa i Sprawiedliwości z lat 2005-2007. Do tego pierwsza kadencja rządu koalicyjnego PO-PSL była dość zachowawcza. Okres 2007-2011 to czas panowania tak zwanej polityki ''cieplej wody w kranie''. Jednak druga kadencja miała już być zupełnie inna... Ówczesny premier Donald Tusk postanowił działać. W maju 2012 roku miała miejsce pierwsza duża reforma. Było to wydłużenie wieku emerytalnego. Reforma o ile słuszna, to jednak sposób jej przeprowadzenia był moim zdaniem zły. Zawiodła komunikacja z obywatelami. PiS natychmiast to wykorzystał.

Rok 2013 to następna duża reforma - tym razem OFE. I tu znowu zawiodła komunikacja. Nie potrafiono skutecznie wytłumaczyć ludziom, dlaczego ta reforma jest niezbędna. Dużo bardziej skuteczni okazali się lobbyści OFE...

Jednak proporcjonalnie do coraz gorszych notowań partii rządzącej rosła buta jej członków. Symbolem tej buty były słowa minister Bieńkowskiej, że ''za 6 tys. zł to pracuje złodziej albo idiota.'' Druga kadencja to również czas afer takich jak np. afera taśmowa czy afera związana z zegarkami ministra Nowaka. Ani Donald Tusk, ani ludzie z jego otoczenia, kompletnie nic nie rozumieli. Okręt tonął ale orkiestra grała do samego końca. Natomiast lata, które partia Kaczyńskiego spędziła w opozycji zaczęły procentować. Osoby pokroju Antoniego Macierewicza, w pewnym momencie, zostały schowane w szafie. PiS zaproponował ''dobrą zmianę''. I wiele osób to kupiło. Głosowali oni na PiS nie tylko z powodu obietnic socjalnych, ale przede wszystkim przeciw temu, co było dotychczas.

PiSowi pomogły jeszcze trzy wydarzenia. Pierwszym była ewakuacja Donalda Tuska z Platformy i zastąpienie go przez Ewę Kopacz, która nie nadawała się do roli przywódcy. Drugim było pojawienie się na scenie politycznej Nowoczesnej Ryszarda Petru. Nowoczesna dobiła i tak już konającą Platformę Obywatelską. Tym samym nastąpiło rozdrobnienie wyborców centrowych, którzy dotychczas głosowali na partię Donalda Tuska. Natomiast trzecim wydarzaniem był kryzys migracyjny w Europie, który nasilił się już w 2015 roku. Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało strach Polaków przed uchodźcami. Stanowisko partii w tej sprawie było twarde, nieustępliwe i radykalne, co spodobało się części wyborców.

Warto na koniec dodać, że Prawo i Sprawiedliwość nie wygrało dlatego, że przyjęta przez partię Kaczyńskiego strategia była tak genialna. Genialną ona nie była. PiS po prostu bezlitośnie wykorzystał wszystkie słabości III RP oraz słabości ówczesnej partii rządzącej i jej całego środowiska. Zaszkodziła także nachalna ''polityka sukcesu'', którą promowała w 2015 roku Platforma Obywatelska. W kraju, w którym jest tak wiele problemów bytowych, w kraju, w którym młodzi ludzie nie mają perspektyw, chwalono się, że przecież jest dobrze, bo mamy nowe drogi, mosty etc.

Jednak w tekście tym dotychczas nie została uwzględniona jeszcze jedna bardzo ważna przyczyna wygranej PiS. Chodzi mi tutaj o pewien sposób myślenia, który nazywam ''mentalnością PiSowską''. Jest to postawa charakteryzacja się zawiścią, zapiekłością, chęcią rozliczania wszystkich. To taki polski katobolszewizm. Obawiam się, że Prawo i Sprawiedliwość jest w pewien sposób również wpisane w polskie społeczeństwo i tylko kwestią czasu było, że skręcimy w katobolszewicką dyktaturę...

sobota, 4 sierpnia 2018

Zło

Czy Adolf Hitler był człowiekiem chorym psychicznie? A może był po prostu zły? 

Bez wątpienia Adolf był zbrodniarzem. Udało mu się jednak nie tylko stać się przywódcą Niemiec, ale podbił także znaczną część Europy. Smaczku dodaje również fakt, że sam był ''naturalizowanym Niemcem'', gdyż w rzeczywistości jak wiadomo był Austriakiem. 

No ale jeśli tak na prawdę Hitler nie był człowiekiem chorym psychicznie? Być może miał po prostu diabelski plan, który uparcie realizował? Co nam w takim razie mogłoby to powiedzieć o ludzkiej naturze?

O ile moim zdaniem Adolfa Hitlera do czynienia zła nie pchały żadne diabelskie moce, to o tyle raczej nie był on do końca zdrowy psychicznie. Można w nim dostrzec cechy typowe dla narcyza. Według relacji niektórych osób, które miały z nim do czynienia, Hitler raczej nie wchodził w  głębokie relacje w innymi ludźmi i lubił pochlebstwa. A jeśli już nawiązywał kontakty, to nie były one bezinteresowne. Cechował go także brak empatii i współczucia. Ostatnie miesiące jego życia, to silne uzależnienie od leków oraz ciągle paranoje - doszukiwanie się wszędzie spisków, skierowanych przeciwko niemu.  

Jednak w życiu Adolfa były przynajmniej trzy bardzo bliskie mu osoby. Pierwszą była jego matka - Klara Hitler. Następną była siostrzenica Geli Raubal, która popełniła samobójstwo w 1931 roku. Ostatnią, dużo młodszą od niego, była  Eva Braun - jego wieloletnia kochanka, a tuż przed samobójczą śmiercią w bunkrze jego żona. 

Interesujące jest dzieciństwo Adolfa. Rodziców Hitlera łączyło bliskie pokrewieństwo, a na ich ślub potrzebna była zgoda z Watykanu. Matka Hitlera była sporo młodsza od swojego męża, do którego zwracała się ''wuju''. Ojciec pił i często straszliwie bił syna. Poniżał go także, gdyż zamiast przywoływać go po imieniu, po prostu na niego gwizdał. Przeciwieństwem ojca była matka, która była nadopiekuńcza, a Hitler był dla niej bardzo ważny. 

Dom rodzinny i dzieciństwo bez wątpienia miały bardzo negatywny wpływ na psychikę Adolfa. Swoje zapewne zrobiła także I Wojna Światowa i jej okrucieństwa. W momencie, kiedy sam zetknął się z pogardą dla ludzkiego życia jako młody żołnierz, to i później jako przywódca III Rzeszy go nie szanował. Co równie ciekawe, współtowarzysze Hitlera jeszcze z czasów I Wojny Światowej, mieli później wspominać, że przyszły fuhrer był samotnikiem i odludkiem, którego nie interesowała pleć przeciwna. 

O ile w przypadku Hitlera  można mówić o problemach natury psychicznej, to o tyle trudniejsza jest odpowiedź na pytanie, dlaczego tak wielu Niemców mu zawierzyło, widziało w nim swojego przywódcę, utożsamiało się z nim. Bynajmniej również żydowskie sklepy i synagogi w latach 30'tych w Niemczech same się nie zniszczyły.

Antysemityzm Hitlera był prawdopodobnie czysto koniunkturalny i nie miał żadnych "głębszych'' przyczyn. Ideologia nazistowska dawała wielu Niemcom pewne poczucie wyjątkowości. W końcu stawali się oni ''rasą panów''. To moim zdaniem był jeden z najmocniejszych ''wabików'', na który dawali się łapać ludzie. Oczywiście przyczyn popularności nazizmu jest jeszcze przynajmniej kilka, ale o tym kiedy indziej. 

Czy jednak wszystkie poczynania Adolfa Hitlera można tłumaczyć jego problemami psychicznymi? Oczywiście, że nie. Moim zdaniem, on jaki i tysiące innych ludzi z jego czasów, miało makabryczny pomysł na przebudowę świata; i co grosze - wcielali plan sukcesywnie w życie. 

Feminizm urojony?

Mówiąc o ewolucji mamy często na myśli w pierwszej kolejności ewolucję biologiczną i Karola Darwina. Ewolucji podlega także jednak nasze sp...