wtorek, 14 listopada 2017

Knury

Kolejny marsz polskich patriotów za nami. Hasłem przewodnim tegorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie było hasło: "My chcemy Boga".

Piękne hasło prawda? Takie bardzo polskie i takie bardzo, bardzooo patriotyczne - w końcu: "Bóg, honor, ojczyzna (i wolny ryneczek)"

Tylko co, jeśli ktoś jest ateistą na przykład? A przepraszam! Ktoś taki nie jest prawdziwym Polakiem. Tak samo jak nie jest nim lewak, pedał czy Żyd. To takie proste... Prawdziwy Polak to tylko biały heteroseksualny katolik o poglądach prawicowych rzecz jasna; bo tylko prawicowcy są prawdziwymi patriotami. 

Piękne były również banery na tegorocznym marszu patriotów. Najlepszy był ten z napisem: "Biała Europa braterskich narodów". Przecież czarny to może być tylko asfalt na drodze... To znowu jest takie proste... Oczywiście podczas marszu najprawdziwszych Polaków oberwało się również muzułmanom i uchodźcom. Ale to już jakoś mnie nie dziwi. W końcu ciapate chcą wprowadzić prawo szariatu na tej ukochanej polskiej ziemi. Śnięty Jan Paweł II na pewno by na to nie pozwolił. 

To ciekawe, że w kraju, który w XX wieku był ofiarą faszyzmu (nazizm był jedynie jego niemiecką odmianą), ideologia faszystowska jest dzisiaj tak popularna. To jest całkiem niezły chichot historii. 

Patriotyzm serwowany przez narodowców to nienawiść do wszystkiego co inne. Ci wszyscy pseudo patrioci to dzieci bardzo katolickiej III RP z religią w szkole. Są oni produktem nacjonalistycznej propagandy prawicowo - katolskiej, która zdominowała przestrzeń publiczną po '89 roku. Prawda jest też taka, że często ludziom słabym, którzy nie mają zbyt wiele życiowych osiągnięć, pozostaje jedynie duma z własnej przynależności narodowej. Smutne to trochę....

piątek, 3 listopada 2017

Wybitny uczony Pan Marian Kowalski

Wybitny polski biolog - amator, Pan Marian Kowalski z Lublina, podczas swojego wykładu w Ottawie w Kanadzie, wypowiedział się na temat teorii ewolucji. Powoływał się przy tym na "chłopski rozum". Jak podaje między innymi Rzeczpospolita i Wprost, Pan Marian podczas spotkania miał powiedzieć między innymi: 

 ''Jest fajna (teoria ewolucji - przyp. autora), ale to tylko teoria.(...)Nie wiem, jakim trzeba być durniem, żeby na równi postawić pomysł, że życie zostało tchnięte z poglądem, że jaszczurka, która „x” razy spadła, w końcu wyprodukowała skrzydła. Gdyby to była prawda, to ludzie by mieli dwie wątroby, bo alkohol wynaleźli dawno temu.(...)Teoria ewolucji nie jest możliwa, ponieważ na świecie nadal żyją stonogi, które są starsze od dinozaurów, a dinozaury, które były najbardziej rozwinięte wyginęły. To stonoga powinna dawno zginąć, bo jest niepotrzebna, mała i brzydka.'' 

Wybitny pan biolog - amator nie godzi się również na to, aby „lewacka ideologia” narzucała ludziom pogląd, iż ci pochodzą od małp (źródło). Pan Marian jest reprezentantem polskiej narodowej prawicy. To także były kandydat na Prezydenta RP z 2015 roku. Jest również byłym kulturystą. To dosyć komiczna postać, używająca bardzo barwnego i nacechowanego agresją języka. Jego wypowiedź na temat ewolucji kompletnie mnie nie dziwi. W kręgach prawicowych teoria ta jest już od dawna atakowana. Znanym jej przeciwnikiem jest między innymi prof. Maciej Giertych, ojciec Romana, autor książki "Ewolucja, dewolucja, nauka". Biolog ewolucyjny dr. Szymon Drobniak określił publikację Giertycha jako "pseudonaukowy sabotaż". 

Ewolucja bilogiczna jest naukowym faktem, a osoby, które ją podważają są po prostu ignorantami. W dzisiejszych czasach mamy niestety do czynienia z nawrotem ciemnoty. Naszemu wybitnemu biologowi - amatorowi, Panu Marianowi proponuję zorganizować debatę z Richardem Dawkinsem - ojj działoby się! Niech cały świat zobaczy, jakiego to wybitnego biologa - amatora Polska swoim swojskim cycem wykarmiła!

wtorek, 31 października 2017

Życie i fale radiowe

Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że gdyby w kosmosie istniało życie inne niż ziemskie, bylibyśmy bombardowani falami radiowymi wygenerowanymi przez obcych. Postaram się krótko uzasadnić, dlaczego uważam, że jest to założenie błędne.

Na początek zadam jednak pewne pytanie: czy na planecie, na której istnieje życie, musi w końcu pojawić się inteligentna forma życia, zdolna do stworzenia zaawansowanej technologii? Moim zdaniem nie musi. Nie ma żadnych racjonalnych podstaw, aby twierdzić, że jest inaczej.

Około 201 milionów lat temu, pod koniec triasu, wyewoluowały zwierzęta, które zawładnęły ziemią na następne 135 milionów lat. Były to dinozaury. Przez cały okres ich panowania, nie wyewoluowała z nich żadna inteligentna forma życia, zdolna do wytworzenia zaawansowanej technologii. Dostosowywały się w różny sposób do środowiska, stawiały jednak bardziej na cechy fizyczne niż inteligencję (aczkolwiek nie były głupie!) Gdyby nie zwykły przypadek 66 milionów lat temu – uderzenie w Ziemię ogromnej asteroidy, prawdopodobnie do dziś dinozaury dominowałyby. Jest mało prawdopodobne, aby wówczas do dnia dzisiejszego, powstała inteligentna forma życia na naszej planecie (skoro dinozaury nie zrobiły tego przez wiele milionów lat, jest wątpliwe, by zrobiły to przez kolejne 66 milionów lat) To oznacza, że gdyby nie pojedyncze i przypadkowe wydarzenie, na Ziemi nie wyewoluowaliby ludzie - istoty inteligentne, zdolne do stworzenia zaawansowanej technologii.

Mimo, że od wyginięcia dinozaurów i zapoczątkowania tym samym ery ssaków minęły już dziesiątki milionów lat, ludzie pojawili się dopiero 200 tyś. lat temu, a pierwsze cywilizacje liczą sobie kilka tysięcy lat, zaś rozwój nowoczesnej nauki to góra 250 lat. Nasi przodkowie wielokrotnie byli wystawiani na ciężkie próby. Kataklizmy naturalne, drapieżniki. Było wiele okazji do naszego unicestwienia, zanim stworzyliśmy naszą zaawansowaną technologię – np. erupcja wulkanu Toba 74 tyś. lat temu.

Droga do pojawienia się inteligentnych istot na naszej planecie była kręta i wiele było tutaj sprzyjających zbiegów okoliczności. Istoty, których wysoka inteligencja umożliwia zaawansowany rozwój technologiczny, mogą być więc czymś rzadkim, a kosmos może tętnić życiem, ale nie tym inteligentnym. To tłumaczyłoby, dlaczego nie odbieramy sygnałów od obcych.

sobota, 28 października 2017

Bliżej prawdy

Ateizm, agnostycyzm czy może teizm? Który z tych poglądów jest bliższy prawdy? Ludzie od wieków szukają odpowiedzi na pewne podstawowe pytania. Jak powstała rzeczywistość (lub kto ją stworzył?)? Dlaczego w ogóle powstała? To są fundamentalne pytania, nad którymi myślę, że zastanawiał się kiedyś każdy rozumny homo sapiens.

Chociaż uważam się za ateistę, wciąż jestem w pewnym sensie poszukującym. Koncepcja Boga implikuje dla mnie zbyt wiele dodatkowych problemów. Jeśli Bóg istnieje, to kto go stworzył?  Bóg - byt zdolny do kreacji, musiałby być jeszcze bardziej złożony od swego dzieła. Super złożony byt, który istnieje od zawsze? - to jest bez sensu. Pamiętajmy jednak, że dopóki nie mamy odpowiedzi, każda, nawet najgłupsza teoria, wciąż jest w grze.

Dosyć rozsądnym rozwiązaniem wydaje się agnostycyzm. Agnostycy są w samym środku sporu na linii ateizm - teizm. Uważam jednak, że mylą się oni, twierdząc, że odpowiedź na pytanie, czy Bóg istnieje, czy nie, jest niemożliwa do uzyskania. Im więcej i dogłębniej człowiek będzie rzetelnie badał naturę rzeczywistości, tym bliżej będziemy odpowiedzi. Jeśli zrozumiemy mechanizm, który stworzył nasz wszechświat, żadna koncepcja jakiegokolwiek Boga nie będzie już miała racji bytu. Pamiętajmy że Bóg jest w odwrocie już od dawna. Ogromny cios zadał mu Karol Darwin wydając swoje dzieło "O powstaniu gatunków".

Najbliższy mi pogląd to ateizm. Jednak niektórym radykalnym ateistom zazdroszczę tej 100 procentowej pewności, że Boga nie ma. Żałujże że nie została mi ona dana. Richard Dawkins w swojej książce "Bóg Urojony"(2006) przedstawił koncepcję siedmiostopniowej skali prawdopodobieństwa:

1.100% - Mocni teiści, którzy mają pełne przeświadczenie, że Bóg istnieje. Jak pisał Carl Gustav Jung - Nie "wierzę", ale wiem.
2. Około 99% - Wierzący bardzo mocno. De facto teiści kierujący się przekonaniem "nie jestem do końca pewien, ale mocno wierzę w Boga i żyję zgodnie z tą wiarą".
3. Ponad 50% - Wierzący słabiej. Technicznie to agnostycy, ale przychylają się do idei Boga.
4. 50% - Agnostycy w pełni - jest dla nich równie prawdopodobne to, że Bóg istnieje jak i to, że nie istnieje.
5. Poniżej 50% - Przychylający się do ateizmu "nie wiem czy Bóg istnieje, ale skłaniam się ku myśli, że jednak nie".
6. Około 1% - Bardzo niskie prawdopodobieństwo, bliskie zeru. To de facto ateiści "nie mogę wiedzieć na pewno, ale koncepcja Boga jest dla mnie wysoce nieprawdopodobna i żyję z przeświadczeniem, że jest fałszywa".
7. 0% - Mocni ateiści, którzy z pełnym przekonaniem twierdza, że Bóg nie istnieje.

Dawkins stwierdził, że w skali tej lokuje się na pozycji 6,9. Ja ustawiłbym siebie na pozycji 6,5. Blisko mi do pozycji nr.7, ale jest ona dla mnie zbyt radykalna.

Pomijając już, która strona ma rację, bez wątpienia, samo zadanie pytania i poszukiwania, przybliżają nas do poznania prawdy.

niedziela, 22 października 2017

Wewnętrzna emigracja?

Mirosław Drzewiecki powiedział kiedyś, że Polska jest dzikim krajem. Sporo w tym prawdy, chociaż przyznaję – niektórzy mogą tutaj zaprotestować. Nie będę jednak jak przedstawiciele mainstreamowych mediów krzyczał, że Polacy zwariowali i dlatego deklarują w sondażach poparcie dla PiS. Nie, Polacy nie robią tego dlatego, że zwariowali. Popierają partię Kaczyńskiego ponieważ nie mają żadnej sensownej alternatywy, a opozycja jest po prostu marna. Wpływ na wysokie poparcie ma także bez wątpienia to, że partia ta przynajmniej spełnia swoje obietnice wyborcze dane swojemu elektoratowi (programy socjalne, "rozliczenia" przeciwników politycznych, i tak dalej), co w polityce nie jest takie oczywiste. 

Bez wątpienia PiS pogrywa sobie bardzo. Cel jest jeden – stworzenie IV RP (czyli czegoś w rodzaju ''PRL bis'') Jednak przypominam: Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią lewicową, tak samo, jak mało z lewicą miała wspólnego PZPR (ale to już temat na inny tekst) Denerwuje mnie też bardzo prymitywny antypisizm niektórych komentatorów, którzy sympatyzują z tzw. opozycją. Ci ludzie są trochę takimi moherowymi beretami, tyle że są po drugiej stronie barykady. Tak jak kiedyś wszystko było winą Tuska, tak teraz wszystko jest winą PiS, a ten Kaczyński to już w ogóle diabeł wcielony. 

W Polsce nie ma kulturalnego sporu politycznego i wymiany poglądów. Jest za to wojna na noże (oraz małe pistoleciki chętnie pokazywane w windzie). W końcu: "Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!" 

Podam jeden przykład tego dziwnego chocholego tańca. Dziś wszyscy żyją w Polsce protestem lekarzy rezydentów. Bez wątpienia zarabiają oni za mało. Ale nie o nich mi tutaj chodzi. Kiedy za czasów platformy strajkowali lekarze, niektórzy dziennikarze i publicyści oczerniali lekarzy na prawo i lewo, mówiąc, że ciągle im mało. Dziś te same osoby popierają protest lekarzy rezydentów. Dziwny zanik pamięci? Nie sądzę. Pomijam już fakt, że skandalicznie niskie zarobki lekarzy rezydentów nie są takie od wczoraj, tylko od wielu, wielu lat, i żadna poprzednia ekipa też nic z tym problemem nie zrobiła. 

Kiedy patrzę na to wszystko, co się obecnie dzieje w Polsce, kiedy widzę tą ignorancję zacietrzewienie, głupotę, to zaczynam coraz CZĘŚCIEJ myśleć o wewnętrznej emigracji. W Polsce jeszcze długo dobrze nie będzie, bo musi się przede wszystkim zmienić mentalność ludzi. Politycy nie są jednostkami bynajmniej z kosmosu. Oni są całkiem niezłym obrazem nas samych. Zastanówmy się, ile w nas jest z Ziobry, z Kaczyńskiego czy z Pawłowicz. 

Przy każdych wyborach frekwencja oscyluje w granicach ok. 50 procent. To oznacza, że polowa ludzi nie chodzi na wybory. Oni właśnie wybrali taką wewnętrzną emigrację. Zaczynam to rozumieć…

niedziela, 1 października 2017

Dzień dobry

Witam. Blog ten będzie miejscem, w którym prezentowa będę swoje własne przemyślenia. Będą pojawiać się tu wpisy na tematy polityczne, społeczne, naukowe, filozoficzne a także na tematy dotyczące relacji międzyludzkich.

Knury

Kolejny marsz polskich patriotów za nami. Hasłem przewodnim tegorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie było hasło: "My chcemy Boga...