wtorek, 15 maja 2018

Protest

Protest rodziców osób z niepełnosprawnościami w Sejmie trwa nadal. To już kilka tygodni, ale PiS jest wciąż nieugięty. Dzieje się tak dlatego, ponieważ rządzący boją się, że po zgodzie na żądania protestujących, pojawią się kolejne, kolejnych grup. 

Prawo i Sprawiedliwość jest ofiarą swojej własnej ekstremalnie populistycznej polityki i przedwyborczych obiecanek. Przed wyborami obiecywano wszystkim wszystko, więc teraz czas na powiedzenie: ''sprawdzam''. 

Kiedy w 2014 roku podobny protest miał miejsce za czasów rządów Platformy Obywatelskiej, to PiS puszczało oczko do protestujących rodziców. Ale punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia, i to, co można było mówić i robić w czasie, gdy było się w opozycji, w momencie, gdy sprawuje się władzę, już mówić (i robić) nie wypada.

Nie można również dziwić się rodzicom osób niepełnosprawnych. Albowiem w tym sporze to oni mają rację. Dodatkowo frustrujące może być też to, że rządzący mówią ciągle o tym, jak jest dobrze, i że  na wszystko inne mają pieniądze: na 500 plus, na szkolne wyprawki, na Kościół katolicki i ojca dyrektora. Ale tam gdzie pieniądze są naprawdę potrzebne, okazuje się, że nie ma. Stare kieszenie są nagle dziurawe. 

Z drugiej strony jednak, warto również powiedzieć słów kilka o opozycji, która także wykorzystuje protest rodziców do swoich celów, byle przywalić PiSowi. W sumie to prawo opozycji, ale jednak budzi pewien niesmak. Trudno na przykład uznać, że zlepek neoliberalnych zaklęć - czyli Nowoczesna i PO, same by dały, gdyby mogły. Platforma też ''dzielnie walczyła'' w 2014 roku z protestującymi rodzicami. Nowoczesna ma jeszcze to szczęście, że jeszcze nigdy nie rządziła. Aczkolwiek osobiście nie ma wątpliwości, jaki by był ich stosunek do postulatów protestujących, gdyby sami trzymali stery...  Będąc w opozycji można przecież mówić wszystko.

Protestującym rodzicom kibicuje, ale zalecam również ostrożność, by nie dawali się wykorzystywać w politycznych rozgrywkach...

piątek, 23 marca 2018

Dziwny przypadek Mariana

Marian Kowalski spory rozgłos zyskał dzięki swojej wypowiedzi na temat teorii ewolucji. Jest to człowiek, który ma bardzo duże zdolności oratorskie. Marian Kowalski potrafi przemawiać. Mówi prosto, upraszcza rzeczywistość, i jest bardzo przekonujący. Jego słowa skierowane są głównie do prostych ludzi, których bez wątpienia ten lubelski prawicowo-narodowo polityk potrafi przekonać.

Warto tutaj wspomnieć, że jest to osoba z bardzo mizernym wykształceniem, bowiem ma on jedynie wykształcenie ''średnie niepełne''. Tak, dobrze przeczytaliście - były kandydat na urząd Prezydenta RP z 2015 roku, nie ma nawet matury! 

Obecnie Marian Kowalski, razem z nawiedzonym pastorem Pawłem Chojeckim, od poniedziałku do piątku, występuje w programach lubelskiej stacji internetowej Idź Pod Prąd. Widać ewidentnie, że Kowalski jest pod bardzo silnym wpływem poglądów pastora Chojeckiego. I to także prawdopodobnie Chojeckiemu należy przypisać wtłoczenie do głowy Mariana Kowalskiego głupot na temat teorii ewolucji. 

Jakiś czas temu, w trakcie jednego z programów Idź Pod Prąd, Marian Kowalski wypowiedział się na temat zmarłego w 2015 roku Władysława Bartoszewskiego. Nazwał go między innymi ''spierdolonym dziaduniem'' i durniem. Te skandaliczne słowa przeszły bez większego echa. Ja jednak uważam, że warto się przy nich na chwilę zatrzymać. Bartoszewski był wybitnym politykiem, odpowiedzialnym między innymi za poprawę stosunków polsko-niemieckich, które uległy częściowemu zniszczeniu po rządach PiSu w latach 2005-2007. Wielokrotnie wypowiadał się negatywnie na temat zachowań Polaków w czasie II Wojny Światowej. I między innymi za te swoje wypowiedzi Bartoszewski został znienawidzony przez prawicę.

Słowa Mariana Kowalskiego na temat Władysława Bartoszewskiego są skandaliczne. Ten polityczny celebryta, który dużo krzyczy, któremu tak łatwo przychodzi obrażanie innych, nie ma żadnych hamulców.

To smutne, że w Polsce tacy ludzie mają swoich wiernych fanów i odbiorców. Ale jak to mówi pewne powiedzenie: każda potwora znajdzie swojego amatora.

Polska mitologia

Przez środowiska prawicowe za bohatera narodowego uważany jest niejaki Roman Dmowski. Nawet były już dziś Prezydent Bronisław Komorowski, podczas swojego marszu "Razem dla Niepodległej" 11 listopada 2012 roku, złożył kwiaty pod pomnikiem tego człowieka. Wystarczy jednak zacytować kilka jego złotych myśli, by podważyć sens czczenia go jako bohatera narodowego W eseju pod tytułem ''Hitleryzm jako ruch narodowy'' z 1932 roku, Dmowski tak oto pisał: ''Hitlerowcy rozumieją, że chcąc zorganizować Niemcy na podstawach narodowych, muszą zniszczyć pozycję Żydów i ich wpływ na społeczeństwo niemieckie''. Ciekawe są też jego poglądy na temat włoskiego faszyzmu. W 1925 roku pisał: ''Gdybyśmy byli podobni do dzisiejszych Włoch, gdybyśmy mieli taką organizację jak faszyzm, gdybyśmy wreszcie mieli Mussoliniego, największego niewątpliwie człowieka w dzisiejszej Europie, niczego więcej nie byłoby nam potrzeba''. Oczywiście w Polsce od lat środowisko inteligenckie związane z prawicą próbują odkręcać i przerabiać myśli Romana Dmowskiego.

Nie możemy również zapomnieć o popogromach Żydów w czasie II Wojny Światowej, które zresztą do dziś są negowane przez tzw. ''prawdziwych Polaków''. Pogrom w Jedwabnem nie był bynajmniej jedynym. Do pogromów Żydów dochodziło między innymi w: Wąsoszu, Szczuczynie, Goniądzu oraz w Rajgrodzie, a po wojnie między innymi w Kielcach.

Nieprawdą jest też, że Żydów mordowała tylko pijana tłuszcza pod wpływem nagłych emocji Bywało również, że mordowała inteligencja. Tak było między innymi w Wąsoszu, gdzie Żydów zabijali niektórzy członkowie Stronnictwa Narodowego oraz inni prominentni mieszkańcy. W Wąsoszu według świadków odcinano palce z pierścionkami, rozbijano dziecięce głowy o ściany, wybijano złote zęby, wyrywano Żydom języki. Natomiast w Rajgrodzie, jednym z ważnych autorów antyżydowskich zajść był miejscowy nauczyciel, który w przerwach  – dla psychicznego relaksu – prowadził inteligenckie konwersacje z miejscowym proboszczem

Relacje naocznych świadków zbrodni zebrał w swojej książce ''Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów'' Mirosław Tryczyk. Jeden ze świadków – Żyd Manachem F, tak oto opisywał pogrom w Radziłowie: ''Śpiewy i dzikie okrzyki pijanych krwią bandytów zagłuszały przeraźliwe jęki i okrzyki bólu smażonych żywcem niewinnych ludzi. Te dzikie bestie nie miały jeszcze dość, byli jeszcze spragnieni krwi i dlatego powstało u nich hasło „wybić do jednego”. Wtedy rozpoczęła się nagonka na Żydów w całej okolicy. (…) Z powodu braku amunicji zwierzęta te rozbijały dzieciom główki kułakami lub roztrzaskiwały główki dziecięce o mur. Gwałcili swe ofiary przed zabójstwem, nożami obcinali części ciał u żyjących jeszcze ludzi. Po pożarze weszli do stodoły i wyrywali złote zęby z ust spalonych ofiar. (…) Na trzeci dzień przyjechali Niemcy, którzy zwrócili się do swoich pupilków, mówiąc im, że sobie za dużo pozwolili. Niemcy wyrwali też z rąk bestii kilka żywych ofiar. Można sobie wyobrazić, jak wyglądały te bestialskie mordy, że nawet Niemcy, ci arcykaci, poczuli wstręt i obrzydzenie.'' (Źródło: Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów, s. 259–260.)  

Polska tak jak wiele innych państw, ma również ciemne karty w swojej historii. Ale zamiast się z nimi rozliczyć, zamiata się je pod dywan. II Wojna Światowa jest również przedstawiana przez prawicowych ideologów jak romantyczna przygoda, gdzie grupka partyzantów biega po lesie i strzela do wroga – ot taka męska przygoda. Nie ma tam refleksji, wyciągnięcia wniosków. Jest za to narodowa mitologia. Jednak nie ma się co dziwić – to Polska właśnie. 

Przy pisaniu tekstu korzystałem z:

Mirosław Tryczyk, Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów.

Ateizm czy Bóg?

Rozmowa ateisty z teistą na temat Boga jest raczej bez sensu. Jako ateista nie lubię takich dyskusji, bo zazwyczaj do niczego dobrego one nie prowadzą. Ktoś kto wierzy, ten po prostu wierzy, i żaden racjonalny argument nie przekona takiej osoby do zmiany swojego stanowiska. Z drugiej strony, nie lubię nawracać, i nie lubię, gdy ktoś stara się to robić w stosunku do mnie. Mimo tego spoglądam z pewną sympatią na Richarda Dawkinsa, który chyba jednak taką potrzebę nawracania ma.

Na podstawie moich własnych obserwacji niektórych debat ateistów z teistami, ci drudzy mają skłonność do stosowania różnych prymitywnych chwytów erystycznych, manipulacji, a czasem również po prostu perfidnych kłamstw. Ale co zrobić, gdy próbuje się ratować sprawę, której właściwie uratować się nie da?

W dzisiejszy czasach, gdy już wiemy tyle o otaczającym nas świecie, doprawdy trudno jest być nadal osobą wierzącą. Właściwie można zauważyć proces dostosowywania się religii do nowych czasów i odkryć naukowych. Ewolucja biologiczna? No właściwie jest faktem, ale tak naprawdę to Bóg za nią stoi. Ewolucja wszechświata, wielki wybuch? Wszystko się zgadza, ale za wielkim wybuchem to stoi Bóg! I tak można wymieniać bez końca.

Jest jeszcze jeden ''argument'' stosowany przez teistów. Ten argument określam  jako mistrzowski, bowiem osoby, które go stosują, są mistrzami ignorancji. Argument ten brzmi mniej więcej tak: "jeśli Boga nie ma, wszystko wolno". Tylko cholera, jak to jest, że na Ziemi, na której zdecydowana większość ludzi wierzy w takiego czy innego Boga/Bogów, jest tyle zła, niesprawiedliwości i ludzkiej krzywdy? W samej Polsce około 90 procent społeczeństwa to ponoć katolicy. Gdyby wziąć taki argument na poważnie, to bynajmniej zakłady karne powinny świecić pustkami…

Bycie dobrym człowiekiem, moralnym czy niemoralnym, nie zależy od tego, czy wierzy się w Boga czy nie. Można być moralnym ateistą i niemoralnym wierzącym ale i złym ateistą i dobrym wierzącym. Jednak religia może prowadzić do zła. Przekonały się o tym ''czarownice'' palone regularnie drzewiej w Europie na stosach, ofiary wojen religijnych. Przekonują się o tym obecnie nieszczęśnicy, którzy giną codziennie w wyniku religijnego fanatyzmu na świecie.

Religie dają proste odpowiedzi na trudne pytania. Ludziom niestety bardzo trudno jest zaakceptować to, że jesteśmy wytworem przypadku. Gdyby nie wielka katastrofa z końca kredy, to prawdopodobne na Ziemi nadal panowałyby dinozaury a ssaki tak bardzo nigdy by się nie rozwinęły. Kiedy na przykład patrzymy na jakiś żywy organizm, czasem trudno jest się oprzeć koncepcji, że miał on swojego projektanta. Orzeł jest dobrze przystosowany do aktywnego lotu a gepard do szybkiego biegu. Wszystko wydaje się być idealnie wymyślone i zaprojektowane. Jednak to tylko złudzenie. To jedynie wynik milionów lat ewolucji i nieustającej walki o przetrwanie w brutalnym świecie. Jeśli ktoś chce zobaczyć prawdziwy poligon ewolucji, ten niech wybierze się na safari do Afryki.

Ateizm humanistyczny pozwala docenić życie tu i teraz. My ateiści dobrze wiemy, że nie ma żadnego życia po śmierci, a jedyne co mamy, to tylko te kilkadziesiąt lat tutaj, które warto jak najlepiej wykorzystać. Taka postawa uczy szacunku dla życia. Inaczej jest jednak w przypadku wielu religii, w których w imię urojonego życia wiecznego nie szanuje się życia tu i teraz, a często i odbiera się je brutalnie innym.

wtorek, 14 listopada 2017

Knury

Kolejny marsz polskich patriotów za nami. Hasłem przewodnim tegorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie było hasło: "My chcemy Boga".

Piękne hasło prawda? Takie bardzo polskie i takie bardzo, bardzooo patriotyczne - w końcu: "Bóg, honor, ojczyzna (i wolny ryneczek)"

Tylko co, jeśli ktoś jest ateistą na przykład? A przepraszam! Ktoś taki nie jest prawdziwym Polakiem. Tak samo jak nie jest nim lewak, pedał czy Żyd. To takie proste... Prawdziwy Polak to tylko biały heteroseksualny katolik o poglądach prawicowych rzecz jasna; bo tylko prawicowcy są prawdziwymi patriotami. 

Piękne były również banery na tegorocznym marszu patriotów. Najlepszy był ten z napisem: "Biała Europa braterskich narodów". Przecież czarny to może być tylko asfalt na drodze... To znowu jest takie proste... Oczywiście podczas marszu najprawdziwszych Polaków oberwało się również muzułmanom i uchodźcom. Ale to już jakoś mnie nie dziwi. W końcu ciapate chcą wprowadzić prawo szariatu na tej ukochanej polskiej ziemi. Śnięty Jan Paweł II na pewno by na to nie pozwolił. 

To ciekawe, że w kraju, który w XX wieku był ofiarą faszyzmu (nazizm był jedynie jego niemiecką odmianą), ideologia faszystowska jest dzisiaj tak popularna. To jest całkiem niezły chichot historii. 

Patriotyzm serwowany przez narodowców to nienawiść do wszystkiego co inne. Ci wszyscy pseudo patrioci to dzieci bardzo katolickiej III RP z religią w szkole. Są oni produktem nacjonalistycznej propagandy prawicowo - katolskiej, która zdominowała przestrzeń publiczną po '89 roku. Prawda jest też taka, że często ludziom słabym, którzy nie mają zbyt wiele życiowych osiągnięć, pozostaje jedynie duma z własnej przynależności narodowej. Smutne to trochę....

piątek, 3 listopada 2017

Wybitny uczony Pan Marian Kowalski

Wybitny polski biolog - amator, Pan Marian Kowalski z Lublina, podczas swojego wykładu w Ottawie w Kanadzie, wypowiedział się na temat teorii ewolucji. Powoływał się przy tym na "chłopski rozum". Jak podaje między innymi Rzeczpospolita i Wprost, Pan Marian podczas spotkania miał powiedzieć między innymi: 

 ''Jest fajna (teoria ewolucji - przyp. autora), ale to tylko teoria.(...)Nie wiem, jakim trzeba być durniem, żeby na równi postawić pomysł, że życie zostało tchnięte z poglądem, że jaszczurka, która „x” razy spadła, w końcu wyprodukowała skrzydła. Gdyby to była prawda, to ludzie by mieli dwie wątroby, bo alkohol wynaleźli dawno temu.(...)Teoria ewolucji nie jest możliwa, ponieważ na świecie nadal żyją stonogi, które są starsze od dinozaurów, a dinozaury, które były najbardziej rozwinięte wyginęły. To stonoga powinna dawno zginąć, bo jest niepotrzebna, mała i brzydka.'' 

Wybitny pan biolog - amator nie godzi się również na to, aby „lewacka ideologia” narzucała ludziom pogląd, iż ci pochodzą od małp (źródło). Pan Marian jest reprezentantem polskiej narodowej prawicy. To także były kandydat na Prezydenta RP z 2015 roku. Jest również byłym kulturystą. To dosyć komiczna postać, używająca bardzo barwnego i nacechowanego agresją języka. Jego wypowiedź na temat ewolucji kompletnie mnie nie dziwi. W kręgach prawicowych teoria ta jest już od dawna atakowana. Znanym jej przeciwnikiem jest między innymi prof. Maciej Giertych, ojciec Romana, autor książki "Ewolucja, dewolucja, nauka". Biolog ewolucyjny dr. Szymon Drobniak określił publikację Giertycha jako "pseudonaukowy sabotaż". 

Ewolucja bilogiczna jest naukowym faktem, a osoby, które ją podważają są po prostu ignorantami. W dzisiejszych czasach mamy niestety do czynienia z nawrotem ciemnoty. Naszemu wybitnemu biologowi - amatorowi, Panu Marianowi proponuję zorganizować debatę z Richardem Dawkinsem - ojj działoby się! Niech cały świat zobaczy, jakiego to wybitnego biologa - amatora Polska swoim swojskim cycem wykarmiła!

wtorek, 31 października 2017

Życie i fale radiowe

Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że gdyby w kosmosie istniało życie inne niż ziemskie, bylibyśmy bombardowani falami radiowymi wygenerowanymi przez obcych. Postaram się krótko uzasadnić, dlaczego uważam, że jest to założenie błędne.

Na początek zadam jednak pewne pytanie: czy na planecie, na której istnieje życie, musi w końcu pojawić się inteligentna forma życia, zdolna do stworzenia zaawansowanej technologii? Moim zdaniem nie musi. Nie ma żadnych racjonalnych podstaw, aby twierdzić, że jest inaczej.

Około 201 milionów lat temu, pod koniec triasu, wyewoluowały zwierzęta, które zawładnęły ziemią na następne 135 milionów lat. Były to dinozaury. Przez cały okres ich panowania, nie wyewoluowała z nich żadna inteligentna forma życia, zdolna do wytworzenia zaawansowanej technologii. Dostosowywały się w różny sposób do środowiska, stawiały jednak bardziej na cechy fizyczne niż inteligencję (aczkolwiek nie były głupie!) Gdyby nie zwykły przypadek 66 milionów lat temu – uderzenie w Ziemię ogromnej asteroidy, prawdopodobnie do dziś dinozaury dominowałyby. Jest mało prawdopodobne, aby wówczas do dnia dzisiejszego, powstała inteligentna forma życia na naszej planecie (skoro dinozaury nie zrobiły tego przez wiele milionów lat, jest wątpliwe, by zrobiły to przez kolejne 66 milionów lat) To oznacza, że gdyby nie pojedyncze i przypadkowe wydarzenie, na Ziemi nie wyewoluowaliby ludzie - istoty inteligentne, zdolne do stworzenia zaawansowanej technologii.

Mimo, że od wyginięcia dinozaurów i zapoczątkowania tym samym ery ssaków minęły już dziesiątki milionów lat, ludzie pojawili się dopiero 200 tyś. lat temu, a pierwsze cywilizacje liczą sobie kilka tysięcy lat, zaś rozwój nowoczesnej nauki to góra 250 lat. Nasi przodkowie wielokrotnie byli wystawiani na ciężkie próby. Kataklizmy naturalne, drapieżniki. Było wiele okazji do naszego unicestwienia, zanim stworzyliśmy naszą zaawansowaną technologię – np. erupcja wulkanu Toba 74 tyś. lat temu.

Droga do pojawienia się inteligentnych istot na naszej planecie była kręta i wiele było tutaj sprzyjających zbiegów okoliczności. Istoty, których wysoka inteligencja umożliwia zaawansowany rozwój technologiczny, mogą być więc czymś rzadkim, a kosmos może tętnić życiem, ale nie tym inteligentnym. To tłumaczyłoby, dlaczego nie odbieramy sygnałów od obcych.

Protest

Protest rodziców osób z niepełnosprawnościami w Sejmie trwa nadal. To już kilka tygodni, ale PiS jest wciąż nieugięty. Dzieje się tak dlate...